jedzenie macedonia
inspirujące

Bitola – miejsce tylko na szybką kawę? Mylisz się!

25 września 2021

Kiedy ktoś mnie pyta o ulubione miejsca w Macedonii, odpowiadam bez wahania: Kratovo i Prilep. Budzi to często zdziwienie u rozmówców. Tych spoza Macedonii, bo nie przebąkuję nawet o Ochrydzie, która dla większości turystów jest niezaprzeczalną perłą (i dla wielu z nich: jedyną znaną spośród licznych macedońskich skarbów). Tych z Macedonii: „bo co w zasadzie jest w Prilepie?!”.

Jedną z osób, która swoje zdumienie wyraża za każdym razem, gdy wspomnę o Prilepie, jest genialna dziennikarka i mentorka, Ljubica Angelkova. To kobieta petarda, która promuje Macedonię i jej Macedończyków w każdej minucie swojego przepełnionego terminarza. Najwięcej uwagi, co zrozumiałe, poświęca swojej ukochanej Bitoli i jej okolicom.

Za cel obrała sobie zatem, że i moje ścieżki częściej będą przebiegały przez Bitolę. Na jedną z takich ścieżek zapraszam dzisiaj Ciebie.

Sądzisz, że Bitola na miejsce tylko na szybką kawę? Bardzo się mylisz! Zabieram Cię na przejażdżkę po okolicy.

Sloeštica – wieś nie tylko dla poetów

„Rynek w Tymbarku przykryć można dłonią” – zaczyna się wiersz Adama Ziemianina. Cała Sloeštica jest jak ten rynek z utworu – nakryć ją można dłonią i delikatnie w niej zamknąć. Jest to chyba największe zaskoczenie moich podróży po Macedonii.

Sloeštica to wieś niezwykła. To miejsce urodzenia jednego z najsłynniejszych macedońskich poetów, Petre M. Andreevskiego. I tak jak niegdyś z każdy dom w Sloeshticy miał prywatną rzekę – stąd zwana była „małą Wenecją” – tak dziś z rodzinnego domu poety wciąż płynie poezja i sztuka. To w nim syn poety, Sergiej Andreevski, wraz z żoną Ireną, prowadzą żywą galerię sztuki, Art Point Gumno. Inicjatywa ta od 2004 roku zaprasza na pobyty rezydenckie artystów z całego świata, ale szeroko otwiera swe drzwi dla każdego, kto tylko zechce tu zajrzeć.

Duszą tego miejsca jest Irena. Jej pełne pasji opowieści o spotkaniach z samowiłami, szacunek do dorobku i duchów przodków, których obecność zdaje się niemal namacalnie wypełniać powietrze w Sloešticy, czynią wizytę tu przeżyciem niezapomnianym. Jeśli jesteś więc osobą, która poszukuje i potrafi docenić piękno nieoczywiste, zatrzymaj się w Art Point Gumno.

Paprykowe królestwo Aleksandry

Następnym obowiązkowym przystankiem jest Demir Hisar. Demir Hisar to miasto leżące pomiędzy dobrze znanymi podróżującym miejscowościami – Krushevem i Bitolą. Jednak położenie równolegle do rozwiniętego turystycznego szlaku sprawia, że niewielu zbłąkanych wędrowców zatrzymuje się w mieście, które nazwę swą zawdzięcza bogatym w żelazo okolicznym górom (tur. hisar – żelazo, demir – wrota).

Żelazne miasto może pochwalić się swoją własną Żelazną Damą. Aleksandra należy do tych kobiet, które, jeśli nie zgadzają się z tobą, wysłuchają cię uważnie do końca, a potem natychmiast zrobią po swojemu.Konkretna, pracowita, energiczna, naturalnie przejmuje zarządzanie w każdej grupie, w której się znajduje – choćby była to kwestia zarządzania wolnymi miejscami przy stole.

Jednocześnie, jej pasja i poczucie humoru, którymi okrasza swoje opowieści, sprawiają, że słuchasz. Słuchasz z fascynacją o ekologicznym systemie nawadniania pola i uprawie tytoniu.

Bo Alexandra to marka sama w sobie. A kryje się pod nazwą moja bavcha.

Tam, gdzie (macedoński) pieprz rośnie

Idealnym dopełnieniem wizyty w paprykowym królestwie będą odwiedziny w miejscu, gdzie korzenie ma (i to dosłownie!) tajny składnik macedońskiej kuchni. 

Bukovec, grubo zmieloną paprykę, nieodzowną w macedońskiej kuchni, dostać można na każdym targu w Macedonii. Jednak wyłącznie „bukovski pieprz” (Bukovska piper), hodowana i produkowana we wsi Bukovo, parę kilometrów od Bitoli, ma wkrótce zostać zarejestrowany przez Brukselę jako chroniony produkt macedoński.

Bukovo zachwyca. Według miejscowych, początki osady sięgają 518 roku, gdy na zbocza góry Baba przenieśli się mieszkańcy spustoszonej trzęsieniem ziemi antycznej Heraclei. Najwcześniejsze pisemne wzmianki o wsi pochodzą z XVI-wiecznych zapisów tureckich, które odnotowują w Bukovie 189 rodzin chrześcijańskich. Szczyt świetności, widoczny do dziś w opuszczonych, lecz wciąż imponujących dwu- i trzykondygnacyjnych domach, przypada na przełom wieków XIX i XX. Wtedy pradziadowie obecnych mieszkańców rozpoczęli tradycję hodowli i sprzedaży bukovskiego pieprzu, który docierał na targ do Salonik i Floriny!

Niestety, Bukova nie ominęła masowa emigracja, pustosząca wsie w całej Macedonii w ubiegłym stuleciu. Obecnie licząca niegdyś 600 uczniów szkoła ma tylko jeden oddział, a znakomita większość domów przez niemal cały rok stoi pusta. Ponad 2500 mieszkańców opuściło rodzinne strony za pracą i żyje dziś we Francji, Szwecji, Australii czy Stanach Zjednoczonych.

Tajny składnik macedońskiej kuchni

Okazuje się jednak, że garstka pasjonatów może przywrócić świetność i rozgłos pozornie martwej wsi. Do nich należy Daniela Medaroska i jej rodzina oraz przyjaciele. Pomimo braku sensu z perspektywy ekonomicznej, podjęła się niemożliwego – kontynuacji tradycji ręcznej produkcji bukovskiego pieprzu, odziedziczonej po przodkach.  

Specjalny gatunek papryki, której nasiona od pokoleń są ręcznie przesadzane i dojrzewają tylko w Bukovie i w paru miejscowościach w okolicy, jesienią jest zbierany, myty i suszony. Wówczas nad całą wsią roztacza się charakterystyczny zapach papryki, która suszy się w specjalnych piecach. Ponoć najlepiej suszyć paprykę po upieczeniu chleba, gdy aromat pieczywa wciąż utrzymuje się w piecu. Ususzoną paprykę pozbawia się szypułek i oczyszcza. Ostatnią fazą jest tłuczenie. Suszone papryki miażdży się w specjalnym drewnianym moździerzu, ręcznie!

Rodziny z Bukova, które podjęły się produkcji swojego cennego skarbu, współpracją ze Slow Food Macedonia od 2014 roku. Dzięki temu macedońska przyprawa zyskała sobie rozgłos, a nawet… wystąpiła w kilku międzynarodowych programach kulinarnych!

Z pewnością warto odwiedzić Bukovo i osobiście przekonać się, jak wielki skarb ukrywa ta wieś. Nie chodzi tylko o piękną, zabytkową architekturę. Nawet nie o oszałamiający smak i aromat świeżo zmielonej papryki, podanej z ciepłym jeszcze chlebem, oliwą i miętą. Tkwi tu coś jeszcze. To autentyczna pasja, przekazywana z pokolenia na pokolenie z miłością i zrozumieniem. I gościnność, nieodzowna w macedońskim domu tak samo, jak bukovski pieprz.

Od Premier League do Lonely Planet

Jeśli należysz do miłośników natury, a w urlopowy wieczór marzysz o domowym jedzeniu i kieliszku wina… mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia.

Pece Cvetkovski, po zakończeniu kariery piłkarskiej, szukał zajęcia. Zajęcie to okazało się pierwszym krokiem do kolejnej kariery, które zamiast do Premier League zaprowadziły go na szczyty… listy Lonely Planet.

Zaczęło się od remontu domu, który od prawie wieku należy do rodziny Cvetkovskich. Tak zaczęła się historia Villi Dihovo. Od tego czasu rokrocznie przyjeżdżają tu turyści z całego świata: krajów skandynawskich, Australii, USA, Kanady, Japonii, Meksyku, Francji, Włoch… Niektórzy z nich decydują się nawet na organizację tu wesela!

Jest to idealne miejsce na wypoczynek przez cały rok. Willa znajduje się zaledwie parę kilometrów od centrum Bitoli, nad rzeką. Niemal za rogiem zaczynają się stoki narciarskie ośrodka Pelister, tędy przebiegają też ścieżki rowerowe i trekkingowe.

Poczuj się jak w Krainie Miodu!

Tym, co podbiło moje serce w Dihovie, są jednak… miód i pszczoły. Macedoński miód podbił serca wielu ludzi po spektakularnym sukcesie nominowanego do Oscara filmu Kraina Miodu.  Ci, którzy chcieliby poczuć się trochę jak główna bohaterka dokumentu, Hatidże, w Dihovie mają taką możliwość. Wraz z gospodarzem mogą spędzić dzień w kombinezonach ochronnych i zapoznać się z podstawami pszczelarstwa, lecz również poznać fascynującą organizację pszczelego ula i skosztować prawdziwego naturalnego miodu.

Miód to nie koniec, to początek kulinarnych doznań w Dihovie. Nieprzypadkowo Villa Dihovo może pochwalić się znakiem restauracji Slow Food, a w 2018 roku znalazła się w pierwszej piątce najlepszych miejsc kulinarnych w Macedonii wg portalu Lonely Planet. Jedzenie przygotowywane jest zgodnie z zasadami slow – domowe, lokalne, tradycyjne. Gospodarze serwują własne przetwory i konfitury, naturalne soki, a wiele składników dań pochodzi z ich ogródka.

A zwieńczeniem takiej uczty jest wino z piwnicy Petara, produkowane z winogron dojrzewających w winnicy położonej na wysokości 1000 m n.p.m., odziedziczonej po dziadku.


Wpis powstał we współpracy z projektem Smart-Cul-Tour oraz biurem podróży JK Travel Bitola.



Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Zobacz wszystkie komentarze